Szef pierduszki

Franki znów zachorował. Który to już raz w tym roku? Cały tydzień przesiedział ze Stenią w domu. Zo oświadczyła, że w domu jej się nudzi i woli chodzić do przedszkola.
W czwartek pojechałem z Frankim po południu do lekarza na kontrolę. Obiecałem mu, że jak się będzie dobrze zachowywał to kupię mu w sklepie jakąś gazetkę z zabawką. Franki rzeczywiście zachowywał się wzorowo tak i w poczekalni, jak i w gabinecie lekarskim. Po wyjściu od pani Małgosi Dobrotliwej nie omieszkał jednak wyegzekwować złożonej przeze mnie obietnicy. Weszliśmy do sklepu. Jedyną sensowną i odpowiednią, według mojego uznania, gazetką, były ,,Przygody Kaczora Donalda”.
 – A co jest w środku? – dopytywał się Franki łapczywie zerkając na dołączoną do czasopisma zabawkę. Chwyciłem rzeczone pismo, by bliżej przyjrzeć się zawartości i odczytałem na głos:
– Po-du-szka pier-du-szka.
– Wow! – wykrzyknął na cały sklep Franki. – Poduszka, która pierdzi! Ale będzie śmierdzieć!
Zupełnie nieoczekiwanie sprawiłem dziecku największą frajdę, która śmiało może pretendować do miana frajdy miesiąca. Franki był strasznie podniecony nowym nabytkiem i nie mógł się doczekać, kiedy go wreszcie przetestuje. Z miną triumfatora wkroczył do domu… A tu goście. Karolinka z rodzicami i dziadek Bolek.
– Zobaczcie mam śmierdzącą poduszkę! – wykrzyknął Franki na powitanie. Pierwszą osobą, tak zwanym testerem, na którym wykonano próbę z poduszką była Karolinka. A potem zaczęło się… Temat pierdzenia i śmierdzenia nie schodził z ust dzieci. Zo chichrała się przy tym, jakby to był najśmieszniejszy dowcip świata. Karolinka jej wtórowała. We trójkę wypróbowywali poduszkę pierduszkę na wszelkie możliwe sposoby i kombinacje. Zaczęli ją sobie nawet wyrywać. Wtedy kontrolę nad całą sytuacją postanowił objąć Franki. Chwycił poduszkę w rękę i
niczym Syfon z ,,Ferdydurke” uniósł ją z namaszczeniem ku górze.
– Ja jestem szefem tego i wy musicie chodzić za mną –  oświadczył z uroczystą miną.
 

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubi pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od blogu, poprzez recenzje książkowe na utworach literackich kończąc. Obecnie pracuje w drukarni naukowej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *