Łykam dwie krople nadziei
rano przed śniadaniem
i dwie przed snem w kieliszku
– ponoć są dobre na ból serca
lubię dłubać palcem w pierzastej chmurze
robiąc dziurkę na promień słońca
boski teatr światłocieni
uświęca moje fantazje z dzieciństwa
wędrując horyzontem drogi
lękam się dotknąć jej końca
by nie spaść w otchłań
pytań bez odpowiedzi
siadam więc przy stole i piszę
bo słowo uwiera niestrawione
a potem zamykam list w kopercie
nie chcąc pamiętać za czym tęsknię
Ps.
żyję
wciąż jeszcze mi się chce
