Zosia samosia

Wydarzyło się to dzień po imieninach. Miszy nie było do wieczora, a ja zostałem sam z dziećmi.Na chwilę musiałem zejść do piwnicy. Franki chciał zostać w domu i grać w grę na laptopie. Zo natomiast wolała iść ze mną. Gdy jednak zeszliśmy na dół córka moja siedmioletnia postanowiła wrócić sama do mieszkania. Przynajmniej tak mi się zdawało. Tymczasem ona weszła na pierwsze piętro i zadzwoniła do drzwi naszej zaprzyjaźnionej sąsiadki – starszej pani Loni. Powiedziała, że przyszła podziękować za prezent imieninowy (dostała od pani Loni kwiaty i czekoladkę). A ponieważ tata jest w piwnicy, a ona boi się być sama, to czy może u niej zostać i obejrzeć bajkę w telewizji. Pani Lonia ugościła naszą rezolutną Zo i poszła jeszcze po Frankiego, który przytomnie najpierw zbiegł do mnie do piwnicy i oznajmił:
– Jesteśmy u pani Loni.
I co? Szafa gra, jak mówią na budowie. Okazuje się, że nasze dzieci potrafią już zadbać o siebie. 

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubi pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od blogu, poprzez recenzje książkowe na utworach literackich kończąc. Obecnie pracuje w drukarni naukowej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *