Wysyp zębów

Sypnęły nam się zęby, oj sypnęły… Zaczęła Zo, która w niedzielę poinformowała radośnie, że kolejny trzonowiec wisi jej już na włosku. Akurat umawialiśmy się na wizytę u Karolinki. Zo koniecznie przed wyjazdem chciała pozbyć się zęba, czyli do akcji musiał wkroczyć tata – dentysta. Gabinet dentystyczny znajduje się w naszej łazieneczce. Jedynym przyrządem potrzebnym do przeprowadzenia akcji usunięcia mleczaka jest szczoteczka do zębów. Popychamy ząbek w górę, w dół, troszkę na boki, aż w końcu odpadnie. I tak było tym razem. Zo do Karolinki pojechała z jednym zębem mniej.
Franki jakby trochę zazdrościł, że Zo ,,zgubiła” tyle zębów, a on jeszcze żadnego. Zawsze ma pretensje o to, że Zo zrobiła coś pierwsza przed nim (łącznie z urodzeniem się). Dlatego teraz zaczął ogłaszać, że jemu też się rusza dolna jedynka. Zignorowałem jego rewelacje, bo myślałem, że młody zwyczajnie w świecie się przechwala. Jakież było więc zaskoczenie, gdy następnego dnia rano Misza odebrała w pracy telefon od Steni (Franki ze względu na zapalenie ucha był w domu). Rozmówcą był Franki, który konspiracyjnym szeptem oznajmił, że właśnie sam sobie wyrwał ząb i że to wielka tajemnica. Tak oto nasz syn pozbył się pierwszego swego mleczka.
Wróżka Zębuszka znów musiała wypłacić z własnej kasy złote monety.
– Nie martw się tato – powiedział mi Franki. – Jak dostanę pieniążek to oddam go tobie. Bo jak się ma pieniądze, to trzeba dzielić się z biednymi.

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki dorosłych już dzieci. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *