Wczoraj zostałem sam z dziećmi na wieczornym dyżurze. Po kąpieli i po położeniu się do łóżeczek obiecałem młodzieży literacką niespodziankę. Zamiast zwyczajowej bajki na dobranoc (i co by uniknąć kłótni o to, czy bajka ma być chłopięca czy dziewczęca) sięgnąłem do dziecięcego pamiętnika. Przez kilka lat, zanim wpadłem na to, że mogę prowadzić bloga w internecie pisałem bloga starożytną metodą, czyli za pomocą długopisu i zeszytu 96-kartkowego formatu A4 w kratkę. To co przeczytałem wczoraj dzieciom zaskoczyło mnie samego. Jakże pamięć ludzka jest ułomna.
Oto kilka najciekawszych fragmentów z rozdziału ,,Perełki humoru”:
Miszka do Zo:
– Czy jak będziemy starzy, to ty z Frankim będziecie się nami opiekować?
– Nie! – pada odpowiedź.- Ja będę tylko leżeć i odpoczywać.
Zo podjeżdża do mnie wózkiem wypełnionym kilkunastoma maskotkami.
– Zobacz to moje dzieci.
– Acha.
– Zobacz, mam tyle dzieci, a wy (w domyśle rodzice) macie nas tak mało.
Córka moja jedyna podchodzi do mnie i mówi:
– Chodź zobaczyć do pokoju, zrobiliśmy bałagan.
Gdy podchodzę obejrzeć tą małą apokalipsę Zo mówi ze spuszczonym wzrokiem:
– Wybacz nam to szaleństwo.
W niedzielę po mszy wyszliśmy do pobliskiej cukierni. Zo pytała się czy będą lody. Misza odpowiedziała, że jest za zimno na dworze (był to listopad). Na to Zo:
– Nie odczuwam tu żadnej zimności.
Zo lubi nazywać wszystkie zwierzątka widziane na obrazkach mianem mamy. I tak jest mama pieskowa, mama jelonkowa, mama kotkowa i mama… wilcowa!
A Franki w przedszkolu na widok tego, że Misza rozmawia z mamą Ignasia zawołał radośnie:
– Ty się spotkałaś z mamą ignasiową!
Franki przed kąpielą ściąga skarpetki i ogląda brud między palcami.
– Ale mam bakteriów!
Rozmawiam z Frankim o imieninach i pytam go
– Czy jak ja będę miał imieniny to też dostanę od ciebie prezent?
– Tak
– A jaki?
– Gazetę!
I to tyle na dziś. Ciąg dalszy nastąpi…
