Tata przedszkolak

W dawnych czasach mężczyzna chodził na polowania, udawał się na wojnę, ciosał drewniane belki i budował dom. Robił męskie rzeczy, które mężczyźnie po prostu przystawało robić. Dziś mężczyzna, który ma szczęście być młodym ojcem musi spełniać zupełnie inne życiowe role. Nie chce wspominać tu o tak prozaicznych czynnościach jak spacery z dziecięcym wózkiem, przewijanie niemowlaka, karmienie go jedzeniem ze słoiczków, czy podcieranie mu pupy. Prawdziwym wyzwaniem dla mężczyzny-tatusia jest uczestniczenie w przedszkolnym życiu swojej pociechy.
Pamiętam, jak po raz pierwszy poszedłem na tak zwane zajęcia integracyjne dla dzieci i rodziców w grupie Zo. Rysowanie ludzików i pomoc dziecku w ich wycinaniu to był pikuś. Schody zaczęły się w momencie, gdy rodzice mieli wykonać taniec w parach. Wszystkie mamusie, a była ich przytłaczająca większość szybko potworzyły pary. Bez przydziału zostałem tylko ja i… tata Karola. Dwóch facetów, dwóch rodzynków w całym tym żeńskim cieście. Chcąc, nie chcąc chwyciliśmy się z tatą Karola za ręce i zaczęliśmy w ryt muzyki tworzyć taneczne kółka. Dodać muszę, że tata Karola jest o całą głowę wyższy ode mnie. Czułem się strasznie, okropnie, tak zupełnie nie męsko.
Wczoraj mój przyjaciel Marcin zaprosił mnie na wykład o ojcostwie do przedszkola swojego syna. Mówił, że będzie kawa, pączki, no i uciekniemy od zagonienia nas przez żony do sobotnich porządków. Czemu nie… Fajna propozycja.
Poszedłem i… trafiłem na zajęcia integracyjne dla ojców w prywatnym przedszkolu. Dwie młode wychowawczynie wpierw kazały wszystkim przybyłym panom przykleić na koszulach kolorowe karteczki z własnym imieniem. Potem rozdały kartki z tekstem piosenek i powiedziały, że mamy się tego nauczyć, bo na majówce ojcowie stworzą chór i ku uciesze swoich żon odśpiewają im ową zadaną piosenkę. Próba chór wypada blado, więc musieliśmy ,,za karę” wykonać dodatkowe zadania. W skarpetkach chodziliśmy po rozłożonej na podłodze kolorowej chuście i na dany sygnał trzeba było nadepnąć wywołany przez prowadzącą kolor. Potem bawiliśmy się jeszcze w pociąg, taniec cieni, udawanie parasola, pchanie zepsutego samochodu. Dorośli poważni faceci, ciężko zarabiający na utrzymanie swych rodzin zostali przymuszeni do zabawy w małych chłopców. Dobrze, że rajstopek nie musieliśmy jeszcze zakładać.
– Mój Boże! – myślałem – Co ja tu robię? Nie moje przedszkole, a ja bawię się w przedszkolaka ku uciesze dwu pań przedszkolanek. Zatęskniłem za odkurzaczem i płynem do czyszczenia toalet.
Na szczęście zajęcia się skończyły i w nagrodę była kawa oraz pączki. Potem wykład. Było o tym, że ojciec powinien być prawdziwym mężczyzną, ostoją rodziny, tym który daje prawdziwe poczucie bezpieczeństwa. No, po prostu twardym facetem z jajami.
Nie dopiłem kawy, a pączek przestał mi smakować. Odechciało mi się być tatą-przedszkolakiem.

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc. Obecnie pracuję w drukarni akademickiej i prowadzę kursy przygotowawcze dla narzeczonych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *