Wakacje w domku nad jeziorem. Cały dzień na powietrzu. Dzieciaki ganiają się z innymi dzieciakami. Ogólnie wszystkim jest dobrze. Ale czasami przychodzi czas na małą nudę.
– Co mamy robić? W co się bawić? – pada pytanie, a wszechwiedzący rodzice mają sypać pomysłami jak z rękawa.
Pewnego razu zaproponowałem fajną zabawę. Franki siedział przy stole. Stanąłem za nim, wyciągnąłem mu jego ręce z rękawa koszulki i włożyłem tam swoje. Chowając się za jego plecami zacząłem mówić jakieś głupoty i pokazywać to na migi. Dla obserwatora z drugiej strony stołu wyglądało to tak, jakby moje ręce były rękami Franka.
Franki i Zośka pokładali się ze śmiechu. Misza filmowała wszystko komórką. Zabawa na całego. Polecam!

Świetny przepis, już go przetestowałam. Efekt mmmm…. :):) Czekam na kolejne przepisy
Pozdrawiam Justynka