Czasami wszystkie wakacyjne plany biorą w łeb przez jeden skok z drabinki na placu zabaw. Skoki są różne i zdarzają się bardzo często. Zwłaszcza w wykonaniu Frankiego. Ale, taki, który kończy się podkostnowym, podgłowowym złamaniem bez przemieszcenia trzeciej kości śródstopia może przytrafić się raz. Skok na miarę półmetka wakacji, na trzy dni przed wyjazdem nad morze i na dwa tygodnie przed obozem zuchowym. No i mamy gips! Gips wtargnął znienacka w rzeczywistość naszej rodziny i przeobaził jej normalne funkcjonowanie. Franki znieruchomiał i musiał nauczyć się poruszać w podskokach na jednej nodze. Wszyscy wokół niego pełnimy przeróżne funkcje usługowe. Misza uczy się jak wykąpać syna by nie zamoczyć gipsu.
Mimo wszystko szykujemy się na wyjazd nad morze. Czy będzie to udany wyjazd? Może… Zobaczymy. Napiszę następnym razem, jak dokuśtykamy z powrotem do domu.
