W przypływie nagłego zniechęcenia do codziennych problemów życiowych wygłosiłem publicznie, czyli przy żonie i dzieciach następującą myśl:
– Może wyemigrujemy do Anglii, tam znajdziemy sobie pracę i ułożymy życie…
– Tak!!! – wykrzyknęły niespodziewanie dzieci.
– Ja chcę wyjechać za granicę – oświadczyła radośnie podekscytowana Zo.
– Ja też – dodał Franki. – Nawet umiem już coś powiedzieć po angielsku.
– A co? – zaciekawiła się Misza mająca nadzieję, że oto dowie się nareszcie jaki jest efekt rocznego uczęszczania dzieci na angielski w przedszkolu.
– Umiem powiedzieć hallo! – powiedział dumnie nasz syn.
