Nasze małe cuda codzienne

W ubiegłą niedzielę czytany był w kościele fragment Ewangelii dotyczący cudu chodzenia Pana Jezusa po wodach Jeziora Galilejskiego (Mt 14, 22-33). Czasami mamy pokusę oczekiwania spektakularnego cudu jakiego miałby dokonać Pan Bóg, żeby przekonać nas maluczkich o swoim istnieniu, albo o niczym nieograniczonych możliwościach Jego łaski.  Modlimy się, prosimy, błagamy o znak, cud z nieba. Ale Pan Bóg nie przychodzi do nas w gwałtownej wichurze, czy w morzu ognia, ale w lekkim powiewie. Czekając usilnie na wielkie zjawiska nie dostrzegamy Jego bliskiej obecności w naszych powszednich sprawach. Ile przecież jest w naszym życiu takich małych cudów codziennych…

Budzę się rano i zaczynam dzień. Czasami udaje mi się ten dzień zacząć od mszy świętej. Pan jest przy mnie, na wyciągnięcie dłoni, na jedno otwarcie serca. Mam dom, dobrą pracę, rodzinę, zdrowe dzieci i to już są małe cuda codzienne za które chciałbym wielbić Miłosiernego Boga. Czasami czuję wręcz namacalnie Jego potężną łaskę, która kieruje moim życiem. Podejmowane decyzje, wychodzenie z trudnych sytuacji, rozwiązywanie wątpliwości wszystko to, z perspektywy czasu, daje mi poczucie, że kroczę właściwą drogą.

Ostatnie dni w naszej rodzinie były naznaczone pewnym stanem niepokoju o przyszłe losy naszej córki Zosieńki, tegorocznej absolwentki szkoły podstawowej. Chcieliśmy bardzo by udało się jej dostać do dobrego liceum, liceum z wartościami, które my sami w życiu wyznajemy. Egzamin ósmoklasisty naszej córce poszedł dobrze, ale tylko niestety na poziomie dobrym. Baliśmy się, czy to wystarczy, aby dostała się do wybranego przez nią liceum. Już patrząc na naszą pierworodną, na jej rozwój i jej życie możemy z żoną obserwować cud Bożego Miłosierdzia. Z małej kruszyny, wiecznie chorej, co do której lekarze w przeszłości mieli wiele wątpliwości, czy będzie się rozwijać prawidłowo, czy będzie dawała sobie radę w szkole, wyrosła piękna, mądra i zaradna dziewczyna. Otoczyliśmy tą naszą ,,kruszynę” modlitewnym wsparciem i teraz widzimy jak Pan Bóg kieruje jej życiem.

Wczoraj zostały ogłoszone wyniki naboru do liceów. Nasza Zosieńka dostała się do wymarzonej szkoły prowadzonej przez zakon pijarów.

,,W lekkim powiewie przychodzisz do nas Panie…”

 

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc. Obecnie pracuję w drukarni akademickiej i prowadzę kursy przygotowawcze dla narzeczonych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dzieci, Miłosierdzie Boże, modlitwa, Pan Bóg, Rodzina, szkoła. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *