Jasne strony

Za nami już ten najgorszy etap przymusowej izolacji związanej z epidemią covid 19. Zastanawiam się nad minionym czasem, nad tym co takiego zmieniło się w naszym życiu, w naszej rodzinie. Na pewno był to okres powrotu do naszej małżeńskiej, codziennej, wspólnej modlitwy. Sytuacja niewiadomego zagrożenia działała silnie motywująco. Przez dwa miesiące odmawialiśmy codziennie wieczorem cały różaniec, a w okresie nowenny do Miłosierdzia Bożego również i koronkę. W maju doszła jeszcze litania loretańska. Początkowo chcieliśmy bardzo aby i nasze dzieci w tym uczestniczyły, ale woleliśmy, żeby to bardziej wynikało z potrzeby ich serca, a nie przymusu. Nad tym niestety musimy wciąż pracować. Dla naszego małżeństwa wspólna modlitwa była pięknym impulsem do budowania nowych relacji w naszej miłości i zacieśniania więzi. Z tego punktu widzenia czas epidemii wniósł wiele pozytywnych elementów do naszych wzajemnych relacji.

W czasie wprowadzenia limitów wiernych w kościołach podczas nabożeństw usilnie starałem się zrobić wszystko, by móc uczestniczyć we mszy świętej na żywo. Miałem niezwykłą możliwość ,,zaciągnięcia się” w naszej parafii do służby liturgicznej przy ołtarzu. Od czasu ukończenia szkoły podstawowej nie miałem zbyt wielu okazji bycia ministrantem. Teraz moja tęsknota za Bogiem przywiodła mnie znów do bliskości ołtarza. Przyznam, że było to dla mnie bardzo osobiste i wzruszające przeżycie za które jestem wdzięczny Bożej Opatrzności.

Na pewno też z czasów epidemii zapamiętam spowiedź świętą na dworze, którą odbyłem na krużgankach klasztoru oo. dominikanów. Zaskoczyła mnie spora kolejka osób, które w zwykły dzień przed południem postanowiły skorzystać z sakramentu pojednania właśnie u dominikanów. Pewnie było tak każdego dnia. Spowiedź oczyszcza duszę i daje poczucie wolności. Czułem jakby cały ten ciężki czas pandemii spływał ze mnie i pozwalał nareszcie odetchnąć świeżym powietrzem. Wiem, że to wrażenie chwili, że nic się jeszcze nie skończyło, a epidemia trwa nadal i zagrożenia nie minęły. Patrzę na te minione prawie trzy miesiące i oprócz strachu i niepewności widzę też jasne strony. Pan Bóg ten niezwykły czas dał nam po coś. Obyśmy umieli to coś dostrzec i umiejętnie wykorzystać.

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc. Obecnie pracuję w drukarni akademickiej i prowadzę kursy przygotowawcze dla narzeczonych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Małżeństwo, modlitwa. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *