Uroki wspomnień

W minioną sobotę miałem niepowtarzalną okazję uczestniczyć w uroczystościach stulecia istnienia mojego liceum. Minęło co prawda ćwierć wieku odkąd pisałem maturę, ale czas spędzony w szkole średniej wciąż silnie i wyraźnie rysuje wspomnieniowe obrazy w mojej pamięci. Dzieje się tak dlatego, gdyż prawdopodobnie te cztery lata przeżyte na początku lat dziewięćdziesiątych były najlepszym, najradośniejszym okresem w moim życiu.

Dzięki mojej pasji do kronikarskich zapisków lata te zostały uwiecznione na kartach zeszytowego pamiętnika. Dziś często wracam do owych notatek i z radosnym zdumieniem odkrywam na nowo klimat tamtych czasów. Niedawno przeczytałem fragment o żywiołowej dyskusji jaką prowadziliśmy między chłopakami na przerwie szkolnej dotyczącej pokazanego w telewizji filmu ,,Lawa” w reżyserii Tadeusza Konwickiego. Fascynowaliśmy się też twórczością Gombrowicza i dramatami scenicznymi Sławomira Mrożka. Powiedzonka z karcianej partii w ,,Tangu” weszły na stałe do naszej szkolnej nowomowy. Z rozbawieniem przypomniałem sobie też opis wyrzutu, jak uczyniłem mojemu przyjacielowi ze szkolnej ławy, że w swoim podejściu do życia jest schopenhauerystą. Oczywiście, nasze licealne życie towarzyskie nie opierało się tylko o filozoficzno-artystyczne dyskusje. Były wypady na tanie wino pite skrycie w bramie kamienicy, były nikotynowe podchody za szkołą, fascynacja muzyką i próby tworzenia własnego zespołu. Były też pierwsze miłosne rozterki, burze uczuciowe, zakochania i rozczarowania. Takie było wówczas nasze życie. Oprócz nauki kwitło przede wszystkim życie towarzyskie.

Czasy liceum to poznawanie nowych znajomości i nawiązywanie przyjaźni, które przetrwały po dziś dzień. Dlatego spotkanie jubileuszowe miało dla mnie tak wielkie znaczenie. Nie czułem się obco. Spotkałem się z przyjaciółmi i z całą rzeszą znajomych, z którymi łączyły mnie tyle dobrych wspomnień. Wiele było w tym radości, uśmiechów, poklepywań po plecach.  Ćwierć wieku przysporzyło nam trochę kilogramów wagi, uwydatniło brzuchy, przyozdobiło twarze brodami  i okularami. Ale uśmiechy zostały te same: sztubackie, szczere, radosne. Połączyła nas szkoła średnia. Ona też nas na swój sposób ukształtowała. To były cztery najważniejsze i najlepsze lata mego życia!

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki dorosłych już dzieci. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc.
Ten wpis został opublikowany w kategorii przyjaźń, szkoła. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *