Spotkanie

Wszyscy powinniśmy się zastanowić, czy ludzie, którzy nas spotykają, dostrzegają w naszym życiu ciepło wiary, czy widzą w naszych twarzach radość z tego, że spotkaliśmy Chrystusa!

Papież Franciszek, 14 października 2013 r.

Niemalże codziennie mamy możliwość spotkania drugiego człowieka. Czasami są to wciąż ci sami ludzie, czasami nowe, obce osoby. Ciekawi nas to, jak postrzegają nas inni, jak odbierają, co o nas myślą na pierwszy rzut oka. Tak naprawdę zależy to od tego, co my sobą przedstawiamy, co próbujemy przekazać drugiej osobie. Innym słowem jakie fluidy z nas emanują: dobre, złe, czy zupełnie niejakie?

Kiedyś słyszałem taką wypowiedź, że ludzie, którzy przyjmują komunię świętą wychodzą ze mszy jak jaśniejące światełka wnikające w ciemną głębię rzeczywistości. Jak wielkim szczęściem jest napotkać na swojej drodze takie właśnie światełko emanujące z drugiego człowieka. Spotkanie z dobrem.

Myślę o tym wszystkim w kontekście wycieczki szkolnej mojej córki do Rzymu. W szkole prowadzonej przez zakon pijarów, do której chodzą moje dzieci, jest taki zwyczaj, że klasy VIII udają się we wrześniu na pielgrzymkę do Rzymu. Dla dzieci, to wspaniała przygoda, dla nas rodziców pewien problem. I to nie tylko finansowy. Jak większość inicjatyw w szkole u pijarów, także i pielgrzymko-wyjazd musi być zorganizowany w znacznej mierze przez rodziców. Organizacja trwa przez cały rok szkolny ponieważ jest związana z przygotowaniem licznych imprez charytatywnych mających na celu zbiórkę pieniędzy na wyjazd. Zaczyna się od sprzedaży rogali  i ciast przed adwentem, potem ozdób świątecznych na kiermaszu, organizacja balu szkolnego w karnawale, walentynek, festynu w szkole, imprezy sportowej. Sporo tego. Do tego trzeba skoordynować działania wszystkich trzech klas ósmych z naszej szkoły, zmobilizować rodziców i dzieci do pomocy. Trzeba wciąż prosić, prosić i jeszcze raz prosić. Ciężka i niezbyt wdzięczna to praca społeczna. Ale czego się nie robi dla naszych dzieci. I tu muszę powiedzieć, że cały ten ogrom organizacyjny trudny byłby do ogarnięcia gdyby nie kilka jaśniejących blaskiem dobroci osób. Przy takiej właśnie okazji można spotkać niezwykłych ludzi, czasem skromnych, nie wyróżniających się z tłumu, którzy jednak potrafią służyć pomocą, angażują swój czas, siły i przede wszystkim serce.

Może to też specyfika tej szkoły o profilu katolickim, może to, że oprócz wspólnej pracy wspólnie się też modlimy i wspieramy duchowo. Jest jakiś genius loci, duch opiekuńczy tego miejsca, naszej wspólnoty. Wspaniale jest  spotkać na swojej drodze dobrego człowieka z którego emanuje pozytywna energia. Można spojrzeć na niego przez pryzmat swoje wiary, aby dostrzec w drugim człowieku odbicie Chrystusa. Może dzięki temu nasz świat jest choć odrobinę lepszy.

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc. Obecnie pracuję w drukarni akademickiej i prowadzę kursy przygotowawcze dla narzeczonych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii modlitwa, Pan Bóg, szkoła. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *