Rano przed pójściem do szkoły Franek opowiedział nam swój sen.
– Śniło mi się, że tata był rybakiem i łowił dorsze.
– A jak poznałeś, że to były dorsze? – zaciekawiła się Misza.
– No, normalnie – wzruszył ramionami Franki – po twarzy.
We śnie inaczej niż w realnym życiu wszystko jest takie oczywiste. Oby nasze życie było czasami tak proste jak w dziecięcych snach. Wszystkiego najlepszego! Tak bez okazji.

Chcielibyśmy, żeby takie było, ale niestety nie jest i nie będize.
Pozdrawiam! 😉