Wracamy do szkoły

Wakacje to już tylko wspomnienia. Pierwszego września zadzwonił w szkole dzwonek (choć w naszym przypadku jest to muzyczny jingiel ze Star Wars) i Zośka powędrowała do czwartej, a Franki do trzeciej klasy.

Franki przed rozpoczęciem roku szkolnego dostał od dziadka biurkowy stojak na długopisy z wmontowanym weń budzikiem. Był tak podekscytowany podarkiem, że od razu chciał, żebym mu nastawił alarm na godzinę 6 rano. Na nic pomogły tłumaczenia, że nie musi tak wcześnie wstawać. Jak stwierdził Franki budzik jest po to, aby go budzić o szóstej rano. I co tu zrobić jak koń się uprze?

Czwarta klasa Zoski to nie przelewki. Ostro ruszyli z kopyta i już pierwszego dnia przy rozwiązywaniu zadań domowych w matematyki Zo wpadła w histerię, że nie da rady. A czy nas rodziców ktoś pyta, jak my przeżyjemy ten kolejny rok szkoły?

Na razie otworzyliśmy worek z pieniędzmi, aby zaspokoić materialne potrzeby szkoły: wpłata na radę rodziców, ubezpieczenie, klasowe, na mundurki, na świetlicę, basen itp. Dobrze, że jest taki wynalzek jak internet. Dzięki niemu po książki do niemieckiego nie musimy jeździć do Lublina, wystarczy jak zamówimy je przez serwis aukcyjny. Bo w naszym rodzinnym mieście wszystkie księgarnie informują o wyczerpanym nakładzie. A w Lublinie jeszcze są. Ot, ciekawostka przyrodniczo-geograficzna… I tak jest co roku. Polowanie na podręczniki językowe i do nauki religii.

Franki bez ortezy na nodze skacze już jak młode koźle. Jest szczęśliwy, że wrócił do grona swoich kumpli z klasy i znów zakłada z nimi bandy, organizuje kryjówki i gromadzi podczas przerw tajną broń w skrytkach.

Zo jest zadowolona z powrotu do szkoły, bo czeka na nią nowa pani wychowawczyni, nowa klasa, nowe podręczniki i nowa koleżanka. Tymczasem stare koleżanki zdążyły się już obrazić, że Zosia spędza czas z nową koleżanką, a kiedy nowa koleżanka spędza czas ze starymi koleżankami z klasy, to wtedy obraża się Zosia. I tak w kółko.

Ważne, że póki co jest duch bojowy w rodzinie i wszyscy chętnie ruszają co dzień do szkoły. Zobaczymy jak będzie dalej.

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc. Obecnie pracuję w drukarni akademickiej i prowadzę kursy przygotowawcze dla narzeczonych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dzieci, Rodzinne, szkoła. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *