Zapanowała jakaś moda, aby w każdej klasie w szkole było hodowane jakieś zwierzę. U Franka są to rybki, u Zosi przez jakiś czas był to chomik. To nawet całkiem pożyteczna sprawa, bo dzieci się angażują w opiekę i dokarmianie zwierzątek. Jest to niewątpliwie dodatkowa szkolna atrakcja. Dziś rano jadąc do szkoły wspominaliśmy o tym, a ja wypytywałem się jakie zwierzątka są w innych klasach:
– No różne – stwierdziła Zo. – Na przykład II B ma wszy.
Też fajnie. Pytanie czy wszy to też zwierzę hodowlane, czy raczej niechciane?
