Jeszcze o bieganiu

Mam pewne blogowe zaległości, które muszę nadrobić. Miałem wspomnieć o bieganiu, a dokładnie o Biegu im. ojca Jońca, który niedawno miał miejsce w naszej szkole. To cykliczna impreza, która odbywa się co roku. Biorą w niej udział i dzieci i dorośli. Oczywiście sami ochotnicy. Rok temu Zo zgłosiła się do biegu i po raz pierwszy wzięła udział w tego typu zawodach sportowych. Dostała pamiątkowy medal i była z niego bardzo dumna. Franki miał też wystartować, ale akurat wtedy się rozchorował.

W tym roku oboje byli bardzo zapaleni do udziału w biegu. Rozpoczęliśmy nawet pewne przygotowania treningowe. Najpierw teoretyczne (tak, w tym jestem dobry, gorzej z ćwiczeniami fizycznymi). Było więc o technice biegu, o rytmie oddechu i o umiejętności właściwego rozłożenia wysiłku w czasie. Co prawda w planach było kilka zapraw treningowych w terenie, ale przez nienajlepszą pogodę skończyło się na jednym biegu na dwa dni przed zawodami. Ponieważ nasze dzieci miały biec na dystansie 500 m, chciałem im pokazać ile to jest i sprawdzić ich umiejętności. Misza zgodziła się na popołudniowy bieg do lasku, pod warunkiem odpowiedniego wyekwipowania. Musiałem więc pobiec z plecakiem wypełnionym bluzami polarowymi i butelkami z wodą. Można powiedzieć, że było ,,fair”, bo ja doświadczony biegacz (ha, ha… komu to ja wciskam) kontra niedoświadczona młodzież.

Pobiegliśmy. I co? Oni, czyli Zo i Franki przez całą drogę gadali, śmiali się, a mnie zaczęło pod koniec brakować tchu. Gdy dobiegliśmy do wyznaczonego punktu, oni chcieli biec dalej, a ja musiałem zatrzymać się, aby złapać oddech. No i kto tu był trenerem, a kto uczniem?

Dzieci wróciły w piątek z zawodów z medalami. Oboje dobiegli w środku stawki, ale nikt z nich nie walczył przecież o miejsce na podium. Najważniejsze, że byli zadowoleni. No i medale też były. A taka pamiątka jest najważniejsza.

biegi_2015

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc. Obecnie pracuję w drukarni akademickiej i prowadzę kursy przygotowawcze dla narzeczonych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dzieci, Rodzinne, szkoła i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *