Obiad pod dzwonkiem

Misza wygrała w konkursie radiowym obiad w ,,Oberży pod dzwonkiem”. To miał być prezent jaki sama sobie zafundowała na dzień kobiet. Mieliśmy pójść na obiad całą rodziną, ale Zośka postanowiła w tym dniu zaskoczyć nas podwyższoną temperaturą. Zamiast ,,Pod dzwonkiem” obiad był u nas w domu, a do degustacji były uplowane przeze mnie w markecie i własnoręcznie obtłuczone kotlety schabowe z pyrami i surówką.

Na szczeście darowany obiad nie zając i nie przepadł nam, więc mogliśmy z zaproszenia skorzystać później, czyli w minioną niedzielę. Zośka co prawda znów miała stan podgorączkowy, ale robiła wszystko co mogła, by nie dać po sobie poznać oznak choroby. Pojechaliśmy zatem i był to doskonały pomysł.

Przyznać muszę, że dość rzadko zdarza się nam uczestniczyć w płatnych degustacjach kulinarnych, których wartość przekracza kwotę dwucyfrową. Zwykle nasze ,,jedzenie na mieście” kończy się na fast foodach lub w pizzerii. Tym bardziej niedzielne wyjście stało się dla naszej Czwóreczki ważnym wydarzeniem poznawczym.

Jako zdobywcy nagrody zostaliśmy przez właścicielkę restauracji przyjęci z honorami i oprowadzeni po całym lokalu. Dzieci przyznać muszę, że stanęły na wysokości zadania i zachowywały się całkiem poprawnie (nie licząc jednej przypadkiem rozlanej coli). Nie jest to blog kulinarny, więc nie będę się rozwodził nad smakiem potraw i przyznawaniem gwiazdek. Powiem tylko tyle, że wszystko co dastaliśmy na talerzach było smaczne i wszystkim nam przypadło do podniebnego gustu. Zosia zamówiła sobie danie pod tytułem ,,Córka rybaka”, a był to łosoś z zapiekanymi ziemniaczkami. Dostała dużą porcję dla dorosłych, zjadła całą i domagała się dokładki. Misza kosztowała ,,Pozytywnie zakręconą” roladkę wieprzową w sosie własnym z kopytkami. Ja natomiast skusiłem się na ,,Samo zdrowie”, czyli pieczony filet z kurczęcia w sosie koperkowym. Tradycjonalistą w naszym gronie został Franki, który zamówił sobie kotlecik schabowy z frytkami.  

Dawno już nie byliśmy wszyscy w tak dobrych humorach po obiedzie. Wypad na miasto pokazał, że jedzenie w lokalu może być też dla nas i dzieci wspólną zabawą. Coż więc… Pozostaje nam dalszy udział w kolejnych konkursach radiowych.

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc. Obecnie pracuję w drukarni akademickiej i prowadzę kursy przygotowawcze dla narzeczonych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dzieci, Rodzinne i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *