Zuch chłopak

Franki właśnie wrócił z pierwszego w swoim życiu biwaku zuchowgo. Emocje jakie towarzyszyły mu w tym wydarzeniu były niczym erupcja wulkanu. Dwie noce i dwa dni poza domem były dla niego sprawdzianem samodzielności i dojrzałości. Zdał ten egzamin bez najmniejszej łzy w oku.

– Zostałem zuchem! Mam już bluzę i chustę – relacjonował podekscytowany. – Przeszedłem przez próbę ognia i wody.

– Jakie próby? – dopytywała się zaniepokojona Misza.

– Skakałem przez ogień, a podczas próby wody musiałem zanurzyć całą głowę w wiadrze z wodą. I wiesz co mamo? Nie miałem ręcznika, bo go zgubiłem, więc Andrzej pożyczył mi swój.

Mina Miszy jednoznacznie określała, co myśli o tym wszystkim. Franki jednak był przeszczęśliwy. Buzia mu się nie zamykała, jak opowiadał o wspólnym pokoju z chłopakami, o fajnych widokach jakie miał z okna, o łazience jaką mieli przy pokoju, o ścianie z cegieł, kanapkach z serem na śniadanie po których bolał go brzuch, o strażniku ognia, czyli dyżurach przy kominku, o wojnie na śnieżki i szukaniu kluczy w lesie. Na końcu przytulił z osobna każdego z nas: Miszę, Zo oraz mnie i wyznał szczerze:

– Było fajine, ale też TĘSKNIAŁEM za wami.

My też tęskniliśmy za naszym Frankonim. W domu było tak jakoś za cicho…

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc. Obecnie pracuję w drukarni akademickiej i prowadzę kursy przygotowawcze dla narzeczonych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dzieci, Rodzinne i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *