Co nas czeka na starość

Początek listopada to tradycyjnie już czas zadumy nad naszym przemijaniem. Odwiedzaliśmy ostatnio cmentarz i porządkowaliśmy grób babci. Zo i Franki zajęci byli zbieraniem liści i wyrzucaniem wypalonych zniczy. Wychodząc z cmentarza odezwałem się do Miszy z pytaniem:

– Ciekawe, gdzie nas pochowają nasze dzieci?

Zo podsłyszała moje zapytanie i szybko zareagowała:

– Ja nie chcę, żebyście umierali. Chcę żebyście zawsze byli ze mną.

No i zaczęło się tłumaczenie. Misza próbowała podejść do zagadnienia od strony praktycznej.

– Widzisz Zosiu, kiedyś będziesz miała swoją rodzinę, męża, dzieci. Nie będziesz już nas potrzebować.

– Nie, ja nie będę miała męża, ani dzieci – zaprotestowała Zo.

– I co? Będziesz sama mieszkała?

– Nie, z wami – ciągnęła dalej swoje.

– A będziesz się nami opiekowała, gdy będziemy już starzy?

Zosia nie zdążyła odpowiedzieć, bo wtrącił się natychmiast Franki.

– Ja się będę wami opiekował. Kupię wam taki wózek inwalidzki i będę was w nim woził!

Super! Przynajmniej wiemy, że dzieci nie oddadzą nas do domu starców. No i będziemy mieli własne wózki inwalidzkie. To jest właśnie niezła perspektywa złotej jesieni.

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc. Obecnie pracuję w drukarni akademickiej i prowadzę kursy przygotowawcze dla narzeczonych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dzieci, Rodzinne i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *