Pieniondz dla taty

Zdarzyła się rzecz przykra. W drodze ze szkoły do domu zahaczyłem z dziećmi o sklep z klockami Lego. Miałem tam zakupić zamówioną już wcześniej grę dla dzieci znajomych do których wybieramy się w sobotę. Żeby moim dzieciom nie było przykro obiecałem, że będą mogli w sklepie wybrać sobie po jednym z ludzików. Liczyłem na to, że nie będzie to wiele kosztowało. Zo i Franki bardzo się ucieszyli i rzucili się do penetrowania półek  sklepowych. Ja tymczasem po przejrzeniu zawartości portfela zorientowałem się, że mam na stanie jeden banknot dwudziestozłotowy i kilka drobnych monet. Za grę musiałem zapłacić kilkanaście złotych, a jeden ludzik obsługujący mnie pan był gotów łaskawie mi odsprzedać za 10 zł. Płatności kartą nie przyjmował. Musiałem dzieciom wyjawić prawdę: nie mam przy sobie środków płatniczych i nie zakupię im obiecanych ludzików.

Czy muszę dalej opisywać jakie wrażenie zrobiło to na dzieciach? Smutek przechodzący w złość, bo przecież im obiecałem. I rozpoczął się chóralny atak młodzieży na moją osobę. Wtedy ja pękłem i zacząłem wyrzucać z siebie pretensje do moich rodzonych dzieci, że są rozpuszczone, pretensjonalne i że w ogóle nie rozumieją sytuacji dorosłych, dla których zarabianie pieniędzy nie jest łatwą sprawą.

Młodzież po tym moim wybuchu jakby się nieco uspokoiła. Po powrocie do domu Franki szybko pobiegł do swego pokoju i zaczął pilnie czegoś poszukiwać. Wrócił po chwili z dwózłotówką w dłoni i wręczając mi ją powiedział:

– To dla ciebie tato, żeby nie było ci smutno.

Następnego dni, gdy wróciłem z pracy na korytarzu czekała na mnie niespodzianka. Na kartce formatu A4 leżały rozszypane groszówki i jedna złotówka. Napis na kartce brzmiał: PIENIONDZ DLA TATY. To był prezent od Zośki.

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubi pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od blogu, poprzez recenzje książkowe na utworach literackich kończąc. Obecnie pracuje w drukarni naukowej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *