Dziś rano Zo po raz pierwszy rozpłakała mi się w szkole. Wczoraj była na wycieczce klasowej w Nenufar Parku. Odebrałem ją z dworca kolejowego. Miała taką niewyraźną minę i szła cały czas na palcach. Nie chciała specjalnie opowiadać o wrażeniach z wycieczki. Dziś gdy miałem ją zostawić w świetlicy przytulała się do mnie i łzy ciekły jej po policzkach. Smutek Zo udzielił się i mi na cały dzień.
Dobrze, że zaczyna się weekend. Jutro idziemy do kina na ,,Meridę walaczną”. Robimy to specjalnie dla Zo, żeby ją pocieszyć. Może zapomni o swoich lękach i troskach.
Franki i Zo – nasze szkolniaki
