Smutki pierwszoklasisty

Zo jest bardzo dzielna. Nie poddaje się i wytrwale podąża krętą ścieżką edukacji wczesnoszkolnej. Wiadomo, początki bywają trudne. Nie dość, że jest najniższa w klasie, to poziomem wiedzy też daleko odbiega od większości swoich rówieśników. Podczas, gdy inne dziewczynki potrafią już pisać i liczyć, Zo z trudem rozpoznaje wszystkie litery z alfabetu. Pierwszą oceną jaką dostała do dzienniczka była ,,jedynka”. To była nasza wspólna ocena: Zo i nas rodziców. Ona przez cztery dni pod rząd nie odrabiała zadań domowych z kaligrafii, a my tego nie dopilnowaliśmy. Na szczęście po odrobieniu zaległości ocena została poprawiona na szóstkę. Teraz o ile mnie pamięć nie myli ma chyba trzy szóstki i jedną piątkę.
Jednak nie nauka mnie najbardziej martwi. Czuję, że Zo nie zaadoptowała się jeszcze do nowych szkolnych warunków. Franki daje sobie doskonale radę w zerówce. Nie narzeka, ma mnóstwo zajęć, zabaw i co rusz nowych kolegów z którymi wymienia już swoje ludziki. Zo nie potrafi sama znaleźć sobie koleżanki, czy jakiegokolwiek towarzystwa. Jest nieśmiała, cicha. Po szkole na pytanie jak było zawsze odpowiada, że dobrze, że fajnie… Dopiero wieczorem przed snem dopadają ją pierwszoklasine smutki.
Wpierw płakała, że nie chce chodzić na obiady, bo musi stać w kolejce, potem sama siedzi przy stole, a w ogóle to obiady są niesmaczne. Drugi smutek dotyczył basenu. Tak się cieszyła z zajęć na pływalni, a po pierwszej lekcji stwierdziła, że już nigdy tam nie wróci, bo pan kazał im przez cały czas nurkować. Trzeci smutek dopadł ją wczoraj wieczorem. Pytała się dlaczego tak późno odbieramy ją ze świetlicy, że po inne dzieci rodzice przychodzą zaraz po zajęciach, a ona musi tak długo czekać.
Żal mi naszej małej Bubinki, ale podziwiam ją, że mimo tych wszystkich przeciwności dzielnie rano wstaje i nie narzeka na szkołę. To z pewnością mnie… Potrzeba czasu i odrobiny szczęścia, by wreszcie znalazła sobie jakąś koleżankę. Wtedy będzie jej raźniej. Dziś do tornistra zabrała swego ukochanego misia Odżo. Mówiła, że się będzie nim opiekować, żeby nie czuł się taki samotny.
  

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubi pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od blogu, poprzez recenzje książkowe na utworach literackich kończąc. Obecnie pracuje w drukarni naukowej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *