Kościelna opłata

Tak jak większość rodziców podczas niedzielnej mszy świętej przekazujemy dzieciom pieniążki, żeby mogły je wrzucić podczas kolekty do koszyka. Nie wiem dlaczego tak się robi? Jaką przyjemność w tym mają dzieci? Może to taki przerywnik podczas nużącej ich ceremonii, coś co mogą wykonać samodzielnie… Wrzucić pieniążek… Tak robią wszystkie dzieci. Wszystkie, tylko nie Franki. On kolekcjonuje i zbiera. Jak mu się już coś da, to nie chętnie się tego pozbędzie. A taki pieniążek to przecież wspaniały okaz kolekcjonerski. Na pewno lepszy niż zardzewiałe kapsle po piwie znajdowane na placu zabaw. Już parę razy w kościele musieliśmy stoczyć walkę z małym kolekcjonerem, by moneta powędrowała do koszyka. Po ostatnich tego typu ekscesach stwierdziliśmy, że nie będziemy już dawać mu pieniążków. Jakież więc było zdziwienie Frankiego, gdy podczas kolejnej niedzielnej mszy przeszedł obok niego kościelny z tacą, a on nie miał co mu wrzucić. Obrócił się do nas i pełnym przejęcia głosem wykrzyknął:
– A ja dziś nie zapłaciłem! 
O mało co nie udusiłem się ze śmiechu.

Z kronikarskiego obowiązku
Metoda przekupstwa w sprawie spania w swoich łóżkach zaczyna przynosić wymierne korzyści. Franki przestał w nocy do nas przychodzić. Nie należy go jednak za to chwalić, bo wtedy zaczyna domagać się ,,prezentu”. Parę jednak razy przespał w swoim łóżku bez prezentu. Jest więc nadzieja.

Znów mamy rybki w akwarium. Są to dwie samiczki bojownika, ale dzieci zadecydowały, że to na pewno jest para: chłopiec i dziewczynka. Rybka Zo nazywa się Doris, a Franki swoją nazwał Buzz (od Buzza Astrala z ,,Toy Story”). Zo jest przekonana, że Doris zakochała się w Buzzie i że będą parą. Nad akwarium przyczepiłem siateczkę, więc Franki nie może zanurzać w nim swoich rączek i nie wrzuca tam już żadnych przedmiotów. Jest szansa, że rybki zostaną z nami dużej niż Karuzo.

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki dorosłych już dzieci. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na Kościelna opłata

  1. anna_kordalewska pisze:

    Wiesz… ja też mam wątpliwości czy należy dzieci „przyuczać” koniecznie do tego, że kościół to jest takie miejsce, gdzie należy dawać na tacę. Choć sama zwykle daję – tyle, ile kosztuje aktualnie bochenek chleba. Masz rację, że dla dzieci jest to czasem rodzaj „przerywnika”, atrakcji w nudnym dla nich zazwyczaj nabożeństwie. Myślę jednak, że zamiast tego lepiej wybrać się z dziećmi na mszę przygotowaną specjalnie dla nich. https://www.cienistadolina.blog.onet.pl

  2. ~smuga2011 pisze:

    warto utrwalać takie chwile. też się śmiałam z bardzo logicznie myślącego malucha. mój brat myślał kiedyś, że konfesjonał to kiosk, tylko brak gazet go zastanowił…. pozdrawiam. buziaczek dla bohatera tego postu..

    • ~Alba pisze:

      🙂 Moi przyjaciele opowiadali mi kiedyś, jak tłumaczyli swemu maluchowi, że podczas mszy spożywa się Ciało i Krew Pana Jezusa. Mały spojrzał na księdza przyjmującego komunię i powiedział zgorszony: – Mama, patrz – zjadł Go już! I jeszcze popił!Pozdrawiam.

  3. ksawerkowa@onet.pl pisze:

    Trzymam kciuki za samodzielne spanie w łóżeczku 🙂 zapraszamy do nas 🙂 pozdrawiamy

  4. ~Alii pisze:

    Czy chciałby ktoś wypełnić dla mnie ankietę do pracy magisterskiej? Jest ona anonimowa, zajmie kilka minut, badam w niej rodziców. Oto link do niej: https://moje-ankiety.pl/respond-13825.html Z góry dziękuję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *