Już chyba o tym kiedyś pisałem, że facet, który poświęca się cały czas rodzinie, wychowaniu dzieci powinien czasami mieć jakąś odskocznie w postaci typowo męskiej roboty. Powinien iść na polowanie, wziąć udział w rajdzie motocyklowym, porąbać drzewo na opał, albo chociaż… pomalować mieszkanie. Chodzi o coś, co by mu przyniosło odrobinę dumy i satysfakcji z wykonanej własnoręcznie pracy.
Ostatnio zgodziliśmy się z Miszką, że nasze mieszkanko wymaga częściowego odświeżenia. Przynajmniej pokój dzieci i korytarz trzeba pilnie odmalować. Ale oczywiście nie ma czasu na to, bym sam się w tym babrał. Postanowiliśmy więc wynająć fachowców. Fachowcy w sile dwóch rosłych facetów zjawili się u nas w piątek rano. My z dziećmi przenieśliśmy się na weekend do ,,rezydencji” dziadka Bolesława. Nawet nie zdążyliśmy się dobrze rozpakować, gdy w sobotę rano miałem telefon od fachowców:
– Niech pan przyjedzie, gotowe.
Na pierwszy rzut oka rzeczywiście wszystko było gotowe. Prosiłem o dokonanie drobnych poprawek, które zdążyłem przyuważyć. I to wszystko. Robota wykonana, praca zapłacona. Do widzenia.
Dopiero jak Miszka wróciła z dziećmi do domu zaczęło się…
– Przecież sufit w korytarzu miał być biały, a nie oliwkowy jak ściany!
Biały sufit? Czy my to wcześniej uzgadnialiśmy? Może rzeczywiście w tym korytarzu zrobiło się ciemno jak w norze…
– To mają być fachowcy? Na ścianach są zacieki, tu nie domalowane, tam przebija stara farba. Nie pomalowali pod kaloryferem i pod parapetem.
Kurcze! Rzeczywiście po bliższym oglądzie wszędzie widać jakieś niedoróbki.
– Nie podoba mi się tato – skrzywiła się Zo.
I to był dla mnie cios ostateczny.
Co może zrobić prawdziwy facet w takim wypadku? Odszukać ,,fachowców” i nawalić im po mordzie lub wziąć się samemu do poprawiania ich fuszerki. Po krótkim namyśle wybrałem tę drugą opcję. Jednak do wykonania zadania potrzebowałem dwóch rzeczy: wolnego czasu i braku dzieci. W kolejny piątek Miszka zabrała dzieci po przedszkolu na wyprawę do parku, a ja spiesznie udałem się do mieszkania i zacząłem przygotowywać korytarz do odmalowania sufitu na biało. Wszystkie ściany pozasłaniałem folią malarską. Wyglądało to trochę jak jakieś performance w stylu Christo-Pakowacza. Dzieciaki miały fajną uciechę, gdy wróciły do domu. Niestety położenie dwóch warstw białej farby okazało się niewystarczające. Całe moje foliowe performance musiało zostać do soboty.
W nocy Franki zaczął jęczeć i okazało się, że ma wysoką temperaturę. Miszka miała nieprzespaną noc. Poza tym sama też źle się czuła, więc cała zła energia, jaka z niej emanowała od rana przelała się na mnie. Dostało mi się za ,,fachowców”, za moje ofoliowanie korytarza i jeszcze za chorobę Frankiego, bo (uwaga!) ,,gdyby nie to moje malowanie, Franki nie musiałby tak długo być w parku i pewnie by się tak nie przemęczył”.
Bardzo lubię filmy Krzysztofa Kieślowskiego, zwłaszcza ,,Spokój”. Jerzy Stuhr, odtwórca głównej roli wciąż powtarza sobie jak motto życiowe słowo ,,spokój”. Nawet w ostatniej scenie, gdy kuli się na ziemi od pobicia wciąż wymawia szeptem: ,,tylko spokój, tylko spokój”.
Późnym popołudniem zakończyłem operację: korytarz. Sufit lśni bielą, wszystkie niedoróbki poprawione. Poczułem lekką dumę i odrobinę satysfakcji. Moja męska robota. Bywa jednak tak, że ta duma i satysfakcja okupiona musi być dużą dawką cierpliwości i zrozumienia dla emocji współmałżonki. Bo jak to mówił jeden mądry Pan Jacek na naukach przedmałżeńskich, miłość to nie zakochanie, tylko suma wszelkich wyrzeczeń i poświęceń dla drugiej osoby.
Archiwa
- luty 2026
- grudzień 2025
- lipiec 2025
- maj 2025
- marzec 2025
- luty 2025
- listopad 2024
- październik 2024
- wrzesień 2024
- czerwiec 2024
- kwiecień 2024
- marzec 2024
- luty 2024
- styczeń 2024
- grudzień 2023
- listopad 2023
- październik 2023
- wrzesień 2023
- sierpień 2023
- lipiec 2023
- maj 2023
- marzec 2023
- grudzień 2022
- listopad 2022
- maj 2022
- luty 2022
- październik 2021
- sierpień 2021
- czerwiec 2021
- maj 2021
- kwiecień 2021
- marzec 2021
- grudzień 2020
- październik 2020
- wrzesień 2020
- sierpień 2020
- lipiec 2020
- czerwiec 2020
- marzec 2020
- luty 2020
- styczeń 2020
- grudzień 2019
- listopad 2019
- październik 2019
- wrzesień 2019
- sierpień 2019
- lipiec 2019
- listopad 2017
- październik 2017
- czerwiec 2017
- maj 2017
- kwiecień 2017
- marzec 2017
- luty 2017
- styczeń 2017
- grudzień 2016
- listopad 2016
- październik 2016
- wrzesień 2016
- sierpień 2016
- lipiec 2016
- czerwiec 2016
- maj 2016
- kwiecień 2016
- marzec 2016
- luty 2016
- styczeń 2016
- październik 2015
- wrzesień 2015
- sierpień 2015
- lipiec 2015
- czerwiec 2015
- maj 2015
- kwiecień 2015
- marzec 2015
- luty 2015
- styczeń 2015
- grudzień 2014
- listopad 2014
- październik 2014
- wrzesień 2014
- sierpień 2014
- lipiec 2014
- czerwiec 2014
- maj 2014
- kwiecień 2014
- marzec 2014
- luty 2014
- styczeń 2014
- grudzień 2013
- listopad 2013
- październik 2013
- wrzesień 2013
- sierpień 2013
- lipiec 2013
- czerwiec 2013
- maj 2013
- kwiecień 2013
- marzec 2013
- luty 2013
- styczeń 2013
- grudzień 2012
- listopad 2012
- październik 2012
- wrzesień 2012
- sierpień 2012
- lipiec 2012
- czerwiec 2012
- maj 2012
- kwiecień 2012
- marzec 2012
- luty 2012
- styczeń 2012
- grudzień 2011
- listopad 2011
- październik 2011
- wrzesień 2011
- sierpień 2011
- lipiec 2011
- czerwiec 2011
- maj 2011
- kwiecień 2011
- marzec 2011
Meta
