Nocne wędrówki

Nasze niewielkie mieszkanko na drugim piętrze w starym bloku zdołało pomieścić dużą, rozkładaną kanapę do spania dla mnie i Miszki oraz dwa osobne łóżka dla Zo i Frankiego.
– Ach, jakie to cudowne, że dzieci będą miały swoje łóżeczka – wzdychała radośnie Miszka, gdy kupowaliśmy owe meble.
Teoria teorią, a życie rządzi się swoimi prawami. Początkowo dzieci przesypiały całą noc w swoich łóżeczkach, ale z czasem odkryły, że o wiele lepiej śpi się w towarzystwie rodziców na dużej kanapie. No i rozpoczęły się nocne wędrówki…
Czasami zaczyna się już w momencie, gdy w naszym pokoju zalega nocna cisza. Wyłączamy telebzdety, radio, czy internet (co tam akurat chodzi) i kładziemy się z Miszką spać. I wtedy czujny aparat słuchowy Frankiego, działający niczym radar daje mu sygnał do działania: atak na łóżko rodziców. Słychać tupot bosych stóp biegnących po parkiecie, po czym niczym torpeda zaspany Franki ląduje precyzyjnie między nami. Przekładanie go z powrotem do swojego łóżka przynosi tylko chwilowy skutek. Franki jak bumerang potrafi wracać do nas kilkakrotnie w ciągu nocy. Nawet, gdy próbuję spać z nim kończy się to tym, że otrzymuję częste ciosy w brzuch zadawane kopnięciem mego syna. Cóż, Franki lubi spać rozwalając się szeroko. Nie pomagają żadne perswazje, tłumaczenia, a nawet drobne próby przekupstwa. Franki zawsze tłumaczy się w ten sam sposób:
– Boję się duchów, piratów i że mi się coś złego przyśni.
Z Zo początkowo nie było takich problemów. Ale ostatnio, skonstatowawszy, że skoro Franki może spać w łóżku rodziców, to czemu nie ona, zaczyna też odbywać nocne wędrówki. To już ponad moje siły. Opuszczam moje łoże małżeńskie i przenoszę się do łóżeczka Frankiego. Robię to już całkowicie bezwiednie, jak lunatyk. Rano się dziwię jak to się stało, że budzę się w innym miejscu niż zasypiałem.
Najbiedniejsza w tym wszystkim jest Misza, która dzielnie trwa na posterunku i śpi z dziećmi. Śpi, to za dużo powiedziane, bo jak można się wyspać na krawędzi łóżka? 
 

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki dorosłych już dzieci. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *