Dziewczyńskie i chłopieńcze

Nie prawdą jest jakoby idea wojny płci była wymysłem sfrustrowanych trzydziesto- czterdziestoletnich singli. Wystarczy popatrzeć na rodzeństwo obojga płci w wieku przedszkolnym. Miłość braterska jest dla nich pojęciem wysoce abstrakcyjnym. Różnice pomiędzy dziewczynką a chłopcem już są na tyle istotne, że często dochodzi do poważnych starć i konfliktów. I tylko Międzynarodowy Trybunał w Hadze lub ewentualnie rodzice, są w stanie sytuację jakoś załagodzić.

Wczoraj do Frankiego przyszedł w odwiedziny jego przedszkolny kolega Kuba wraz z młodszym bratem Miki. Początkowo Zo wpadła w radosne podniesienie, że będziemy mieli w domu gości. Na wstępie jednak wyłożyła Kubie i Mikiemu żelazne zasady jakie panują w naszym domu:
– Nie wchodź w butach do pokoju! – wrzasnęła na powitanie.
– Po wejściu do domu myjemy ręce – dodała po chwili nieco już łagodniejszym tonem.    
Wbrew oczekiwaniom Zo, Kuba i jego młodszy brat nie zamierzali bawić się w rycerzy, którzy ratują królewnę, a Franki kategorycznie odmówił wcielenia się w rolę smoka. Lalki, kolekcje kucyków, zestawy Pet-shopków nie zainteresowały nawet młodszego Mikiego.
– To są zabawki dziewczyńskie, a nie chłopieńcze – oznajmił Franki.
Chłopacy zajęli się zabawą w policjanta i złodziei, a tam jak powszechnie wiadomo nie ma roli dla dziewczynek. Co najwyżej Zo mogła siedzieć cały czas w wiezieniu, ale na to nie chciała przystać. Na znak protestu rozebrała swego Kena i przebrała w stroje Barbi (biedny Ken, miał taką nieszczęśliwą minę).
Wizyta przedłużała się, a Zo z coraz większym znudzeniem przyglądała się awanturze jaką chłopacy toczyli między sobą w sprawie żołnierzy. Nie mogli się porozumieć, którzy to są dobrzy, a którzy źli i kto w związku z tym będzie szturmował zamek, a kto go będzie bronił. 
– Mamo nie mam w co się bawić – piszczała Zo.
– Wymyśl coś, masz tyle wspaniałych pomysłów – zaproponowała mama.
– Wiem! – Zo wykrzyknęła radośnie. – Następnym razem zaprosimy do nas moją koleżankę Olgę.
 

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki dorosłych już dzieci. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *