W czasach licealnych miałem zwyczaj przyozdabiania mojego biurka ważnymi cytatami mądrych ludzi. Były to moje wyznaczniki życia, młodzieńczego buntu, określenia rzeczy dla mnie wówczas najistotniejszych. W jakimś starym numerze ,,Czasu Kultury” przeczytałem, przepisałem i przywiesiłem na biurku cytat z wiersza Wisławy Szymborskiej:
Nie ma takiego życia,
które by choć przez chwilę
nie było nieśmiertelne
To wszystko działo się jeszcze zanim poetka z Krakowa dostała nagrodę Nobla. Dla mnie była Panią Sz., która napisała te niezwykle głębokie i odkrywcze przesłanie. Dzięki jej przemyśleniom zacząłem pisać, spisywać własne przeżycia, tak by zachować wspomnienia. Uratować mniej lub bardziej ważne chwile. Unieśmiertelnić je. Za to jestem wdzięczny Pani Sz.
Kiedyś w Krakowie miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu z Wisławą Szymborską. Nie była typem zadufanego, wszechwiedzącego artysty, czy też głębokiego myśliciela. Ot, taka ciocia-babcia, która lubi przyjść z wizytą na kawkę i pośmiać się z aktualnych żartów.
Niech spoczywa teraz w spokoju!
