Połowę dnia dzieci spędzają w szkole. Oznacza to, że my rodzice tracimy wgląd w połowę ich życia. Nie wiemy dokładnie jak spędzają ten czas, jakie emocje im towarzyszą, co przeżywają. Zwykle w standardowy pytaniu ,,jak dzisiaj było” oczekujemy odpowiedzi o ocenach, osiągnięciach lub nie daj Boże klęskach edukacyjnych. Tymczasem dla naszych pociech nauka odgrywa drugo, a może i trzecioplanową rolę. Dla Frankiego najważniejszym wydarzeniem dnia w szkole było przkopanie z kolegami rowu w piasku na szkolnym boisku. Stan obuwia potwierdzał wersję słowną naszego syna. Zo natomiast dopadły smutki w związku z nagłym pogorszeniem się relacji towarzyskich między nią, a jej klasowymi koleżankami. Do Frankiego trzeba mieć dużo cierpliwości i uwagę słuchacza. Jak się dobrze nakręci to potrafi opowiadać swoje szkolne historie przez kilkadziesiąt minut. Wszystko ze szczegółami. Wplata w to wszystko jeszcze rozbudowane dygresje o Star War-sach i Hobbicie. Na smutki Zosi najlepsze jest niedrążenie zbytnie tematu i oczywiście przytulenie.
Dobrze, że dzieci są jeszcze w takim wieku, że chcą się do nas przytulać i chcą coś opowiadać o swoich przeżyciach. Pewnie nie długo to się zmieni. Oby ten świat dziecięcego przytulenia trwał w naszej rodzinie jak najdłużej…
