Nasza niedzielna przygoda z Muzeum Narodowym warta jest odnotowania. Misza wynalazła informację i zdopingowała naszą Czwóreczkę do wyprawy do Rumunii. Na szczęście daleko nie musieliśmy jechać, bo aż do Muzeum Narodowego. Okazało się, że raz w miesiącu w niedzielę muzeum urządza dla dzieci kulturalną podróż do jednego z europejskich państw. W styczniu była to Rumunia, a dokładnie Transylwania i królestwo hrabiego Draculi. Każde dziecko na starcie otrzymało paszport w którym zbierać będzie stempelki za każdy odwiedzony kraj. Prowadząca zajęcia, pani Ola zapraszała dzieci do udziału w poszukiwaniach na terenie wystawowym. Ostatniej niedzieli poszukiwany był właśnie hrabia Dracula. Żeby go odnaleźć trzeba było rozwiązać kilka zagadek. Dzieci rozbiegły się po galerii sztuki średniowiecznej by pośród obrazów i rzeźb szukać jaszczurki, głowy świętego spoczywającej na misie, lewitującej kobiety, mężczyzny trzymającego w rękach kościół i ząbka czosnku ukrytego pod krucyfiksem. To były klucze do zagadek, które miały pomóc w odnalezieniu pośród portretów trumiennych postaci Draculi. Świetna zabawa. Dzieci miały czas wypełniony atrakcjami, a rodzice chwilę wolnego aby pozwiedzać dawno już nie odwiedzane sale muzeum.
Tak przy okazji, czy ktoś z nas pamięta jak miała na imię święta z brodą? Warto wybrać się do Muzeum Narodowego i odszukać portret świętej Wilgefortis.
