Czas na rower

Nareszcie można było wyciągnąć z garażu rowery, odkurzyć, nasmarować i napompować im opony. W niedzielę zacząłem przygotowywać się do pierwszej w tym roku jazdy. Niestety z powodu przeziębienia Franki nie mogł uczestniczyć w inauguracji sezonu rowerowego. Wycieczkę urządziliśmy więc we dwoje: Zo i ja. Pojechaliśmy na festyn parafialny, na plac przed naszym kościołem. Zo wzięła udział w konkursie plastycznym zdobywając w nagrodę dwa lizaki i czekoladowy batonik. Ja ustawiłem się w kolejce po gofry, aby po pół godzinie dostać dwa zimne ciasta bez bitej  śmietany, gdyż ta się właśnie skończyła. Ale i tak było fajnie. Wkrótce dołączyła do nas Karolinka i Feluś na swoim trójkołowcu. Zrobiło się więc małe rodzinne spotkanie. Do domu wracaliśmy więc większą ekipą. Zo zasuwała na swoim małym rowerku na przodzie, Karolinka próbowała dogonić ją na różowym, wyposażonym w dodatkowe kółka boczne ,,Hello Kity bike-u”, ja asekurowałem je z tyłu, a za nami biegła ciocia Ania popchając Felusia podróżującego na swoim trójkołowcu. Tworzyliśmy ładny, choć dość dziwaczny peleton. Ale dzięki temu sezon rowerowy został w pełni otwarty!

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki dorosłych już dzieci. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź do Czas na rower

  1. ~ania pisze:

    Fajny było to dzień 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *