Dzieci na wakacjach

Stał się cud! No, może trochę przesadzam, bo nie ma w tym żadnej ingerencji sił niebiańskich. Po prostu samo wydarzenie ma cudowne konsekwencje. Po raz pierwszy od dziesięciu lat spędzamy wakacje bez dzieci. Spędzamy je co prawda w pracy, ale jest jakoś inaczej. Bardzo wyraźnie inaczej.

Wpierw dzieci były przez dziesięć dni w Karpaczu na obozie organizowanym przez szkołę. Teraz są pod troskliwą opieką cioci Ani w Łącku na Pomorzu. Piszemy do siebie listy i wysyłamy szybką pocztą (czyli sms-em).

Zosia:

FOT5290

Ja:

 

Co u nas słychać?

 

U nas cisza, nie ma dzieci,

czas powoli bardzo leci.

Nikt nie krzyczy, się nie kłóci,

na kanapie Minia mruczy.

Choć tak cicho jest od ranka,

to brakuje Zosi, Franka,

którzy w Łącku przebywają,

tam wakacje swe spędzają! 

I jeszcze raz ja:

Co porabia dzisiaj młodzież?

Jaką założyła odzież?

Czy jest chłodno, czy wiatr wieje?

Może słońce mocno grzeje?

Czy nad morzem się opala?

Czy jest dzisiaj duża fala?

Czy też w morzu zimna woda?

Jaka w końcu jest pogoda?

Czy wesołe macie minki?

Hej, napiszcie do rodzinki…

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubi pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od blogu, poprzez recenzje książkowe na utworach literackich kończąc. Obecnie pracuje w drukarni naukowej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dzieci, Rodzinne i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *