Jak się ma armię, to ktoś musi być dowódcą. Generał musi być. Sprawa wiadoma. Dotyczy to i prawdziwego wojska i tego plastikowego także. Nawet jeżeli szefem wszystkich szefów jest Franki, a jego armia chowa się w szufladzie w jego pokoju, to generał jest wyznaczony. W zasadzie to był, bo już niestety poległ w boju. Franki często wysyła swoje wojsko na różne misje. Takie wewnętrzne (w pokoju), ale też i zagraniczne (w ogródku przed domem). I właśnie z ostatniej takiej misji generał już nie wrócił. Doznał zbyt dużo ran, stracił nogę i rękę i nie udało się go już uratować. Rozpacz Frankiego była wielka i autentyczna.
Drogi czytelniku, myślisz sobie, że ironizuję i lekceważę uczucia mego syna. Nic bardziej mylnego. Rozpacz Franka była na prawdę wielka i na prawdę autentyczna. Misza może zaświadczyć. Sama widziała jak Franek płakał w czasie wieczornej kąpieli wspominając swego najlepszego żołnierza.
W niedzielę odbył się uroczysty pogrzeb bohatera. Franki przygotował do pochówku najlepsze pudełeczko metalowe jakie miał. Ledwo co udało mi się go nakłonić, by raczej pochował go w pudełku po zapałkach. Generał został z honorami owinięty w białą chusteczkę i złożony do tekturowej trumienki. Młody przygotował także mowę pożegnalną, którą jednak nie odczytał publicznie, lecz pochował ją wraz z żołnierzem. Niestety zajęty innymi obowiązkami nie przyuważyłem samego momentu pochówku, który odbył się na terenie naszego ogródka.
Wieczorem gdy dzieci już spały opowiadałem Miszy o pochówku i mowie pożegnalnej schowanej w trumnie.
– Nie jesteś ciekaw co Franek napisał w tym liście? – spytała Misza
W sumie to nawet byłem. Ale czy wypada dokonywać ekshumacji dopiero co pochowanego bohatera i to po kryjomu, w nocy…
Wyszliśmy na ogródek. Ja z łopatką, Misza z latarką i zaczęliśmy szukać miejsca pochówku. Nie było łatwo. Przekopałem ziemię pod płotem, ale nie natrafiłem na żadne pudełko. Plan się nie udał. Trochę zrobiło mi się głupio, że profanujemy cześć frankowego bohatera. Wróciliśmy do domu. Trudno, tajemnicę mowy pożegnalnej generał zabrał ze sobą do grobu.
