Półkolonie, czyli prawie jak na wakacjach

Dla naszych dzieci zaczęły się wakacje. Franki cały czas nie mógł zrozumieć różnicy między wakacjami, a wyjazdem na wakacje. Poczuł się nawet oszukany przez nas rodziców, bo jest lato, skończyła się szkoła, a my się nie pakujemy i póki co nigdzie się nie wybieramy. Tymczasem, żeby dzieci nie nudziły się w domu, lub żeby z nudów nie zdemolowały nam mieszkania, postanowilismy zapisać je na półkolonie. Miałem początkowo duże obiekcje, jak nasze pociech zareagują na takie przymusowe ich uszczęśliwianie. Odczuwałem podobne lęki jak w dniu, w ktorym pierwszy raz oddawaliśmy ich do przedszkola. Na szczęście moje obawy okazały się płonne.

Pierwszy tydzień Zo i Franki spędzili na półkoloniach organizowanych przez parafię na Sołaczu. Znajomi podpowiedzieli nam to miejsce i okazało się, że był to strzał w dziesiątkę. Dzieciom bardzo się spodobał taki sposób spędzania wolnego czasu. Prowadzące półkolonie opiekunki miały fantastyczne pomysły na organizowanie czasu dzieciom. Był wyjazd do pizzerni, w której zwiedzano kuchnię. Każde dziecko mogło upiec sobie pizzę. Był wyjazd pociągiem za miasto do osady survivalu, było pieczenie kiełbasek  na ognisku, nauka języka migowego, lepienie garnuszków w glinie. Jednym słowem każdego dnia mnóstwo atrakcji. Franki przestał narzekać na to, że jeszcze nigdzie nie wyjechaliśmy i przyznał, że takie wakacje bardzo mu odpowiadają.

Teraz mają drugi tydzień półkoloni. Tym razem zmieniliśmy miejsce i chodzą na plac zabaw pod dachem. Zo cieszy się, bo wraz z nią chodzi tam jej koleżanka z klasy. W przyszłym tygodniu jedziemy na prawdziwe wakacje, na dwa tygodnie do leśnego domku nad jeziorem. Dzieci już nie mogą się doczekać.

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubi pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od blogu, poprzez recenzje książkowe na utworach literackich kończąc. Obecnie pracuje w drukarni naukowej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dzieci, Rodzinne i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *