Każda prawdziwa Pippi oprócz małpki Pana Nilssona miała w swojej menażerii jeszcze konia. Dlatego nasza Zo – Pippi postanowiła nie być gorsza i też sprawiła sobie potężnego wierzchowca, takiego, którego może osobiście dosiadać. Zwie się Galop. Więcej na ten temat w komentarzu Miszy pod pierwszą częścią opowieści ,,Być jak Pippi”.
W załączeniu Galop w pełnej krasie. Jak to mówili nasi praojcowie: koń jaki jest, każdy widzi.

