Być jak Pippi

W dzieciństwie strasznie nie lubiłem bajki o Pippi Langstrumpf. Może to wina nieciekawej adaptacji filmowej, która była puszczana w polskiej telewizji. Zresztą przygody małej dziewczynki Fizi Pończoszanki dla młodego chłopaka żądnego przygód, bitew i sensacji były po prostu nużące. Dlatego z pewną niechęcią podeszłem do książki Astrid Lingren, którą Misza dla naszych dzieci wypożyczyła z biblioteki. A jednak nasze potomstwo, zarówno Zo, jak i Franki łyknęli opowieści o Pippi dużym hałstem i aż im się zdrowo odbiło śmiechem. Teraz na liście wieczornych lektur ,,Wielka księga Pippi” są hitem numer jeden. Moje usilne starania zaciekawienia opowieściami o przygodach Doktora Dolittle zostały bezlitośnie odsunięte na rzecz rudowłosej, niepokornej smarkuli w dziurawych rajstopach. Dziś rano Zo zawiązała sobie na włosach dwie kitki, założyła na plecy mały plecaczek i z pluszową małpką (Panem Nilssonem) na ręku stanęła przede mną oświadczając, że nazywa się Pippi i że wyrusza na wyprawę.

Przyznam się, że w końcu i mnie rozbawiło czytanie ,,Wielkiej księgi Pippi”. Chociaż oczywiście wolę ,,Emila ze Smalandii”. Cieszę się jednak, że nasze dzieci odnajdują przyjemność w słuchaniu czytanych im książek. Mam tylko nadzieję, że Zo nie zechce pójść za przykładem rudowłosej bohaterki, która stwierdziła, że do szkoły nie warto chodzić, bo tam jest nudno.

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki dorosłych już dzieci. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na Być jak Pippi

  1. I że Wam konia do domu nie wprowadzi 😉
    Pipi jest okropnie demoralizująca ;), ale wiem to dopiero dziś, jednak jest przy tym strasznie zabawna.

  2. ~Misza pisze:

    Nasza siedmiolatka już „wprowadziła ” nam do domu konia. Zrobiła go z ogromnego kartonu, na którym namalowała oczy, nos, uszy, kopyta. Konik jest wielkości naszej córci-co nie przeszkadaz jej w transportowaniu go kilka razy dziennie z pierwszego piętra na parter i odwrotnie:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *