Pasja na śpiąco

Dzieci nam dorastają. Pomyśleliśmy więc z Miszą, że czas na wyzwania większej próby niż tylko niedzielny wypad do teatru animacji. Trzeba podnieść poprzeczkę jeżeli chodzi o kulturę wyższą. Okazja nadarzyła się ostatnio, w minioną sobotę. W naszym parafialnym kościele wystawiano widowisko pasyjne ,,Pasję e-mol”. Postanowiliśmy pójść całą Czwóreczką. Pora była nieco późna, bo spektakl zaczynał się po ósmej wieczorem, ale przecież nasze dzieci o tej porze zazwyczaj oglądają jeszcze bajkę. Postanowiliśmy zaryzykować.
Byliśmy na tyle wcześnie, że zdążyliśmy zająć miejsca zupełnie z przodu kościoła. Dzieci były w wielkim podnieceniu i z zachwytem oglądały przygotowania do występu. Światła migały, spod sceny buchały kłęby pary, aktorzy co po chwila wyglądali z zakrystii. Jednak rozpoczęcie pasji przedłużało się. Pierwszy odpadł Franki. Przyłożył głowę do mojego ramienia i odpłynął w błogi sen. Zo prawie wytrzymała do początku, ale że wpierw była długa przemowa, więc i ją sen zmorzył.
Spektakl w końcu zaczął się głośnym brzmieniem muzyki z głośników. Na naszych śpiących dzieciach nie zrobiło to jednak najmniejszego wrażenia. Kościół dudnił dźwiękami piosenek, a oni spali twardym snem. Przespali całą godzinę. Franki obudził się pod sam koniec. Rzucił spojrzeniem na scenę i zaczął żywo bić brawo. Był wyraźnie zadowolony. Zo przebudziła się, gdy wychodziliśmy z kościoła.
– Biegniemy do domu, bo mi zimno – zapiszczała sennie.
Jedyna niewątpliwa korzyść z całego naszego wieczornego wyjścia była taka, że wreszcie po długiej przerwie byłem na jakimś ciekawym przedstawieniu razem z moją Miszą. Dzieci nam nie przeszkadzały, choć były cały czas przy nas. To było doprawdy coś niezwykłego.
 

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki dorosłych już dzieci. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *