Mam talent

Kolejny w tym miesiącu wydłużony weekend za nami. Dzieci są już w przedszkolu, no i dobrze. Przez weekend mieliśmy z Miszą mnóstwo roboty w związku z pomysłami naszych pociech. Zaczęło się od Frankiego i jego koncepcji zbudowania strzelby.
– Tata, zrobisz mi szczebe? – dopytywał się nieustannie.
– Ok – obiecałem.
Uwaga! A teraz poradnik a’la Adam Słodowy.
Do wykonania strzelby domowym sposobem potrzeba: dużej tekturowej rolki po papierowych ręcznikach, małej tekturowej rolki po papierze toaletowym, pudełka po jogurcie i srebrnej taśmy montażowej. Wszystkie składniki łączymy ze sobą i obklejamy taśmą. W ten sposób otrzymujemy ,,superancką szczebę”.
Misza, żeby nie było jej przykro, też miała super zajęcie. Zo wymyśliła sobie, że zrobimy farmę dla zwierzątek. Ale zwierzątka trzeba wpierw namalować, pokolorować i wyciąć. Nie mają być to jednak miniaturki, ale postaci wielkoformatowe, tak na wielkość A3. Oczywiście rysowaniem rodziny koni (zwracam uwagę na słowo rodziny, tzn. przynajmniej czterech osobników) i rodziny krówek musiała zająć się Misza. Zagrodę z kartonowego pudła wyniesionego z marketu robiliśmy już w czwórkę.
W święto niepodległości Franki miał nową zachciankę.
– Tato zbudujesz mi okręt? Prawdziwy okręt z flagą?
– Ok -obiecałem.
Do wykonania okrętu domowym sposobem potrzeba: podłużnego plastikowego pudełeczka po ciastkach, kartonowego opakowania po jajkach, długiego patyczka lub drewnianego ołówka, woreczek foliowy, opakowanie po herbacie i trzy małe gwoździki. Przy pomocy kleju butapren i taśmy przeźroczystej wszystko łączymy i sklejamy. Na końcu malujemy polską banderę i przytwierdzamy ją do masztu. W ten sposób otrzymujemy ,,superancki okręt z flagą”.
W niedzielę podczas mszy czytana była ewangeliczna przypowieść o talentach.
– Ja mam talent do tańczenia – podszepnęła mi na ucho Zo.
– A ja mam talent do rysowania – wykrzyknął Franki.
Zastanawiam się do czego ja mam talent…

I jeszcze perełka z niedzieli. Zabrałem Frankiego na przejażdżkę w odwiedziny do mojego kuzyna w Skórzewie. Droga się młodemu trochę nużyła i pytał się czemu tak długo jedziemy.
-Bo to jest za miastem – odparłem. – O widzisz tą przekreśloną tabliczkę. To oznacza, że tu się kończy nasze miasto i zaraz zaczyna się Skórzewo.
– To tam mówią już w innym języku? – zdziwił się Franki.

  

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc. Obecnie pracuję w drukarni akademickiej i prowadzę kursy przygotowawcze dla narzeczonych.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *