Rocznicowo, czyli tak jak zwykle

We wtorek minęła ósma rocznica naszego ślubu. Postanowiliśmy z Miszką nie robić żadnych hucznych obchodów. Ot, taki dzień dla nas. Pomysły były różne. Może poprosimy kogoś by został z dziećmi, a sami pójdziemy na kolację, albo do kina, albo zwyczajnie na spacer. Jednak ze względu na pustki w portfelach (patrz – relacja z pobytu nad morzem) wybraliśmy ostatecznie program oszczędnościowy, czyli robimy sobie uroczystą kolację w domu.
Chciałem zrobić Miszce niespodziankę i wyrwałem się z pracy do pobliskiego marketu. Zakupiłem butelkę wytrawnego wina i ser szwajcarski na fondue. Do tego świeża bagietka czosnkowa i szynka sarmacka w plastrach. Po pracy okazało się, że Miszka chciała zrobić mi niespodziankę i wyrwała się z pracy do pobliskiego marketu żeby zakupić ser szwajcarski na fondue, świeżą bagietkę i kabanosy…
Tego dnia zapewne pobliski market zanotował wyraźny wzrost zainteresowania szwajcarskim serem.
Wróciliśmy do domu. Zo czuła się coś niewyraźnie i marudziła. Wkrótce zmęczona położyła się na tapczanie i zasnęła. Frankiego roznosiło więc zabrałem go na podwórko. Wróciliśmy po dwóch godzinach. Franki wymęczony zasnął szybko, a Zo wyspana po południowej drzemce wcale nie myślała o powtórnym spaniu. Miszka stwierdziła, że boli ją gardło więc zażyła leki i nie będzie piła wina. Poza tym jest zmęczona całym dniem i chce się położyć obok Zo. Ta zaś po przeczytaniu jej dziesięciu bajek raczyła wreszcie zasnąć.
Zająłem się więc w międzyczasie prasowaniem.W końcu zgłodniałem i zacząłem odkrawać sobie bagietkę i podgryzać szynkę sarmacką. Miszka przyczłapała zmęczona do kuchni:
– Myślałam, że poczekasz na mnie z kolacją – powiedziała z żalem.
– Czekałem kochanie, ale jest już po jedenastej.
– To idziemy spać – oznajmiła Miszka i wykonała w tył zwrot w kierunku tapczanu.

W lodówce spoczęły obok siebie dwa opakowania sera szwajcarskiego na fondue. Nad nimi ulokowała się butelka wina. Ani sery ani wino nie doczekało się rocznicowej imprezy. Widocznie muszą jeszcze dojrzeć…

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki obecnie nastolatków: Zosi i Franka. Lubi pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od blogu, poprzez recenzje książkowe na utworach literackich kończąc. Obecnie pracuje w drukarni naukowej.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *