Rozpoczęliśmy nasze rodzinne wakacje od mocnego akcentu. Pojechaliśmy jeszcze przed końcem roku szkolnego do Ustronia Morskiego. Jak to określił Franki po przyjeździe na miejsce: ,,zaczynamy nowe życie”. Tak, to miał być ten szczęśliwy czas dla naszej czwóreczki.
Dziesięć dni pobytu nad morzem mogłoby się komuś wydawać, że to wspaniały pomysł na spędzenie wakacji z dwójką małych dzieci. Może i owszem, pod warunkiem, że jest wspaniała pogoda i cały dzień spędza się na plaży. A co, gdy pogoda nie dopisze?
Poniżej krótki opis zdarzeń.
Gdy pogoda jest w kratkę można z dziećmi chodzić na spacery. Dla Zo i Frankiego spacer jest o tyle fajny jeżeli primo: trwa nie dłużej niż dziesięć minut, secundo: jeżeli jego cel ma materialną postać, np. kupienie lodów, gofrów, tandetnych pamiątek lub chińskich zabawek na straganach. W innym wypadku u dzieci pojawia się nagła choroba nóg, zmęczenie i niespodziewany atak senności.
W czasie niepogody można siedzieć w pokoju ośrodka wczasowego i grać w Chińczyka, ale pod warunkiem, że równocześnie wygrywać będzie i Zo i Franki. Pojęcie przegranej nie jest znane naszym dzieciom. Nie warto bowiem grać w grę w której się nie wygrywa.
Można też poczytać gazetki dla dzieci, ale wiadomo, że w gazetce najważniejsza jest dołączona do niej zabawka. Reszta się już nie liczy.
Ponieważ pogoda zaiste zmienną była przez cały czas naszego pobytu w Ustroniu Morskim, postanowiliśmy się jej nie dać i jak tylko słońce przebłyskiwało zza chmur ruszaliśmy na plażę. Wiało i było chłodno, ale zakupiliśmy parawan i namiot dla dzieci. Szło jakoś wytrzymać. Nie szło za to utrzymać dzieci z daleka od wody. Biegali oboje do morza i uciekali przed falami. Konsekwencją tego było lekkie przeziębienie Zo, podwyższona temperatura i katar.
Co tam jednak morze… Dla dzieci największą atrakcją wakacji były kolorowe stoiska z zabawkami. Zaczęło się już od pierwszego dnia. Najpierw pojawiły się prośby. Zo chciała pieska na baterię, a Franki świetlisty miecz Rycerzy Jedi. Po prośbach pojawiły się błagania, potem łzy i ataki spazmów. Wytrzymaliśmy z Miszką jeden dzień. Ulegliśmy w końcu. Obiecaliśmy dzieciom, że następnego dnia pójdziemy i kupimy. Franki z podniecenia chciał iść szybko spać. Rano obudził się po szóstej i już gotów był iść na stragan.
O ile Zo rzeczywiście zachwycona pieskiem nie wołała już o więcej, o tyle żądania Frankiego wciąż wzrastały. Miecz był fajny na dwa dni. Potem chciał mieć chińską podróbę klocków Lego, Gormita, pistolet i łódkę. Do tego dochodziły liczne wydatki na automaty z grami w cymbergaja, świnki, bujane samochodziki, dmuchane zamki, place zabaw, trampoliny do skakania. Przez dziesięć dni straciliśmy z Miszką spory majątek na atrakcje dla dzieci. Gdyby jeszcze nasze pociechy wykazały bezgraniczną wdzięczność swoim rodzicielom za poniesione nakłady finansowe, to można by nawet uznać to za dobrą inwestycję… Niestety im dłużej przebywaliśmy na wakacjach, tym moje nerwy były coraz bardziej zszargane. Wieczne kłótnie, płacze i skargi. Jeden na drugiego. Tego bolą nogi, tamtą gardło, ten nie będzie jadł zupy, tamta mięsa.
– Mamo, a on mnie szczypie
– a ona za mną powtarza
– on mi wylał bańki
– ona za mną chodzi
– on mi zabiera moje zabawki.
Miało być tak cicho i ustrnonnie. Mieliśmy odpocząć od miasta od pracy, nawdychać się jodu, odprężyć… Marzenia. Wczoraj bez żalu zostawiałem Ustronie Morskie i cieszyłem się, że wracamy do domu. Może w pracy sobie trochę odpocznę i wrócę do równowagi psychicznej.
Archiwa
- luty 2026
- grudzień 2025
- lipiec 2025
- maj 2025
- marzec 2025
- luty 2025
- listopad 2024
- październik 2024
- wrzesień 2024
- czerwiec 2024
- kwiecień 2024
- marzec 2024
- luty 2024
- styczeń 2024
- grudzień 2023
- listopad 2023
- październik 2023
- wrzesień 2023
- sierpień 2023
- lipiec 2023
- maj 2023
- marzec 2023
- grudzień 2022
- listopad 2022
- maj 2022
- luty 2022
- październik 2021
- sierpień 2021
- czerwiec 2021
- maj 2021
- kwiecień 2021
- marzec 2021
- grudzień 2020
- październik 2020
- wrzesień 2020
- sierpień 2020
- lipiec 2020
- czerwiec 2020
- marzec 2020
- luty 2020
- styczeń 2020
- grudzień 2019
- listopad 2019
- październik 2019
- wrzesień 2019
- sierpień 2019
- lipiec 2019
- listopad 2017
- październik 2017
- czerwiec 2017
- maj 2017
- kwiecień 2017
- marzec 2017
- luty 2017
- styczeń 2017
- grudzień 2016
- listopad 2016
- październik 2016
- wrzesień 2016
- sierpień 2016
- lipiec 2016
- czerwiec 2016
- maj 2016
- kwiecień 2016
- marzec 2016
- luty 2016
- styczeń 2016
- październik 2015
- wrzesień 2015
- sierpień 2015
- lipiec 2015
- czerwiec 2015
- maj 2015
- kwiecień 2015
- marzec 2015
- luty 2015
- styczeń 2015
- grudzień 2014
- listopad 2014
- październik 2014
- wrzesień 2014
- sierpień 2014
- lipiec 2014
- czerwiec 2014
- maj 2014
- kwiecień 2014
- marzec 2014
- luty 2014
- styczeń 2014
- grudzień 2013
- listopad 2013
- październik 2013
- wrzesień 2013
- sierpień 2013
- lipiec 2013
- czerwiec 2013
- maj 2013
- kwiecień 2013
- marzec 2013
- luty 2013
- styczeń 2013
- grudzień 2012
- listopad 2012
- październik 2012
- wrzesień 2012
- sierpień 2012
- lipiec 2012
- czerwiec 2012
- maj 2012
- kwiecień 2012
- marzec 2012
- luty 2012
- styczeń 2012
- grudzień 2011
- listopad 2011
- październik 2011
- wrzesień 2011
- sierpień 2011
- lipiec 2011
- czerwiec 2011
- maj 2011
- kwiecień 2011
- marzec 2011
Meta

Czytając ten post chciałam dodać coś od siebie , sama mam synka i wyjeżdżam z nim nad morze a dosłownie nad zatokę . Postawiłam na Zatokę Pucka bo jest płytko cieplejsza woda i nie muszę martwic się o synka , po zatem wiele spokojniej nie ma dużej ilości tłumów czy budek z bajerami które atakują nasze dzieci i portfele. Na pogodę nie ma mocnych ale miejsce idzie sobie wyszukać takie by spokojnie wypocząć 🙂 .