Twórczość artystyczna

Wbrew moim obawą nasze pociechy jednak rozwijają się intelektualnie. I to jakoś tak samoistnie. Każdorazowe odkrycie przeze mnie tego faktu wprowadza mnie w stan wielkiego zaskoczenia, ale i nieukrywanej radości. Oto kilka przykładów z ostatnich dni.
1. Z braku opiekunki, tudzież funduszy na opiekunki nasze dzieci muszą uczęszczać cały lipiec do przedszkola. Są chyba jedynymi dziećmi, które chodzą nieprzerwanie przez cały miesiąc. Z grupy Frankiego chodzi obecnie tylko jego kolega Olek, a reszta dzieci jest na wakacjach. Mamy podejrzenia z Miszą, że cała grupa potajemnie przed nami umówiła się na wspólne wakacje i teraz wszyscy bawią się nad morzem, śmiejąc się z nas naiwniaków, że posyłamy dzieci do przedszkola.
Zajęcia w placówce oświatowej prowadzone są teraz w trybie zastępczym (łączone grupy, często zmieniające się panie). Co robić z gromadką przypadkowo zebranych dzieciaków? Albo na plac zabaw, albo dać im kredki i papier do rysowania. Codziennie gdy odbieramy dzieci jesteśmy obdarowywani stosem rysunków. Podziwiam Frankiego za jego rysunki koncepcyjne. Nie są one tylko jakimś tam obrazkiem, ale najczęściej stanowią element gry planszowej na której rycerze muszą dojść do celu i pokonać smoka, albo krzyżaków.
2. Zo zaskoczyła mnie wymyśleniem gry w karty. Sama wycięła karteczki i ozdobiła je rysunkami. Przystępując do gry Zo omawiała dany przedmiot, a współgrający musiał odgadnąć co to jest.
3. Jestem w kuchni i przysłuchuję się dyskusji i poczynaniom młodych na temat jak ,,odpalić” bajkę na laptopie:
– nacisnąć na mamę czy tatę? (to prawdopodobnie ekran powitalny z ikonkami do zalogowania – zdjęciami Miszy i moim)
– teraz poczekaj aż kółeczko przestanie się kręcić (miganie kursora)
– naciśnij na liska (włączenie firefoxa)
– poczekaj płyta sama się włączy (bajka z CD – trzeba otworzyć boczną kieszeń).

Tak, dzieci kombinują jak mogą. Muszą mieć tylko dobrą motywację. A na koniec jeszcze mała dykteryjka. Po przeprowadzce do nowego domku jeszcze nie udało mi się załatwić internetu. Jest to bardzo poważny problem dla Frankiego, który nie może pograć sobie teraz w gry komputerowe. Dlatego często marudzi:
– Tato kiedy przeprowadzisz nam w końcu ten internet?

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki dorosłych już dzieci. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *