Syn własnego ojca

Jak to się mówi: niedaleko pada jabłko od jabłoni. Widać to po wrażliwości artystycznej mego syna.

Miszu, czyli ja ojciec – rok 1982:

 

Franki, mój syn – rok 2012:

  

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki dorosłych już dzieci. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Syn własnego ojca

  1. ~julek pisze:

    widać że u Ciebie inspiracją był film o bohaterskich losach załogi RUDY 102…

    • ~Miszu pisze:

      Tak, ja to pokolenie Czterech Pancernych. Ale skąd u Frankiego taka wyobraźnia? On nie widział wcześniej moich rysunków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *