Rękawiczki

Kończy się zima, trzeba więc napisać kilka słów o rękawiczkach. Konkretnie to o rękawiczkach Frankiego. O ile Zo miała przez całą zimę wciąż te same rękawiczki, o tyle Franki zmieniał swoje okrycia rąk jak… rękawiczki. A no właśnie! Nasza młodsza pociecha ma wręcz tendencję do gubienia rękawiczek. Może wynika to z jego braku zainteresowania tą częścią garderoby. Są to dobrze, nie ma ich też dobrze.
Jeszcze jesienią udało mi się podczas sobotniego spaceru kupić na naszym ryneczku dla Frankiego bardzo fajne zielone rękawiczki z niebieskim emblematem. Franki był z nich bardzo dumny, bo wyglądały trochę jak żołnierskie. Rękawiczki gubione wielokrotnie w czasie zimy zawsze jakimś cudem się odnajdywały. Ostatecznie w lutym cuda się skończyły i jedna z rękawiczek zaginęła. Misza kupiła natychmiast Frankiemu inną parę. Te jednak nie były tak fajne jak zielone żołnierskie. Może dlatego, że nie były fajne Franki już następnego dnia zgubił je na dworze w przedszkolu. Przyznał się do tego dopiero następnego dnia rano, gdy trzeba było jechać do przedszkola. A na dworze mróz… Misza urwała się z pracy zakupiła kolejną parę rękawiczek i pobiegła do przedszkola zanieść je Frankiemu. A w tym czasie młody odnalazł na przedszkolnym ogródku wczorajszą zgubę.
Teraz finał opowieści. Wczoraj z kaszlącym Frankiem udałem się do przychodni. W poczekalni na kaloryferze leżała znajoma zielona, żołnierska rękawiczka. I w ten oto sposób pod koniec zimy Franki ma do dyspozycji trzy pary rękawiczek.
Na dworze przygrzewa słonko. Czuć w powietrzu wiosnę.

O tatamaracje

Z wykształcenia politolog, dziennikarz i doradca życia rodzinnego. Z miłości mąż i ojciec dwójki dorosłych już dzieci. Lubię pisać, tworzyć wszelakie formy pisane od bloga, poprzez recenzje książkowe na drobnych utworach literackich kończąc.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *